Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martin Scorsese. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martin Scorsese. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Recenzja filmu "The Irishman"

"The Irishman" przez pewien czas może wydawać się tylko zbiorem the best of włoskiego kina mafijnego. Scena za sceną dostajemy facetów w garniakach z cygarem w ręku, szemrane interesy w barach i giwery wchodzące w użycie z wysoką częstotliwością. Jak Joe Pesci siedzi przy stole, to czekam tylko aż wypali "funny how". Jak De Niro dzwoni z budki, to już w głowie Kasyno. Za kamerą oczywiście Scorsese, przed nią nie tylko ta dwójka z Pacino, ale i Harvey Keitel się przewija, syn Dustina Hoffmana czy pół obsady "Boardwalk Empire" (warto znać przed seansem), w którym Martin też palce maczał. Gdzie nie spojrzeć tam legendy lub nawiązania do legend.



środa, 8 listopada 2017

Recenzja filmu "Król komedii"

Martin Scorsese o komiku. Samozwańczym królu. Nie tyle co słabym, bo jego repertuar żartów osobiście poznamy dopiero w finale, co chcącym wejść do światka komedii frontowymi drzwiami już teraz, natychmiast, bez żadnego doświadczenia. Najlepiej wyważając je solidnym kopniakiem.





czwartek, 21 stycznia 2016

Sztuka przetrwania na australijskich prowincjach - recenzja filmu "Na krańcu świata"

Rozgrzana słońcem pustynna Australia. Duszny klimat, senna atmosfera, wokół doskwierający żar. Pot dosłownie leje się strumieniami tutaj tak często, jak alkohol. Podróżnych witają roześmiane twarze gościnnych mieszkańców miasteczka. Odmowa wypicia piwa jest dla nich wysoce nietaktowna i traktowana niemal jak przestępstwo. Kobiety w tym społeczeństwie odgrywają marginalne role, najczęściej sprowadzane do funkcji ładnie wyglądającego ciała, którego jedynym zadaniem jest spełnienie żądań mężczyzny.